﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Bojówki faszystowskie w akcji”> 
<author_1=”Marian Podkowiński”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="11">
<date=”1954-11-29”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Dopiero wczoraj faszystowcy skrytobójcy napadli na naczelnego redaktora „Norddeutsche Echo” (organ KPD), Waltera Medlera i zakłuli go nożami. W Hesji zostało straszliwie pobitych kilkunastu funkcjonariuszów DGB (Związki Zawodowe). W Monachium grupy faszystowskie Augusta Hausleitera wynajmują się reakcyjnym stronnictwom w roli tzw. Saalschutzu, a więc najemnych bojówek dla ochrony sali...
Klasyczną imprezą hitlerowską był wiec Deutsche Partei w berlińskim Sport-Palast. Wiec ten, który był jedną wielką manifestacją hitlerowską, zgromadził prawie 10.000 osób, wśród których znaleźli się również przeciwnicy hitleryzmu, młodzież akademicka oraz robotnicy. Bojówki. „DP” ubrane były w mundury na wzór SA, uzbrojone w pałki i noże. Nie trzeba oczywiście dodawać, jaka atmosfera panowała na sali, na której Deutsche Partei zebrała wszystkie hitlerowskie i militarystyczne szumowiny zachodniego Berlina. I oto na tym hitlerowskim wiecu wystąpił członek rządu bońskiego, minister komunikacji Seebohm. Jego przemówienie utrzymane było w stylu goebbelsowskich oracji. Nic też dziwnego, że zgromadzeni na sali SS-mani, byli oficerowie Waffen-SS, hitlerowcy oraz byli członkowie innych „pokrewnych” organizacji śpiewali wszystkie znane nam dobrze hitlerowskie pieśni, jak np. „Siegreich werden wir Frankreich schlagen”, oraz „Od Mozy aż po Kreml” — sławetną pieśń Waffen-SS. Kiedy wreszcie minister Seebohm wezwał zebranych do odśpiewania wszystkich trzech zwrotek „Deutschland, Deutschland, über alles” i kiedy nie wszyscy ludzie na sali powstali z miejsc — bojówki przystąpiły do swego dzieła. Kto nie dostał pałką po głowie, tego czekało brutalne zrzucenie ze schodów. Pobito do krwi kilku studentów i robotników, którzy stawiali opór hitlerowskim bandytom. Rany odniosło również kilku zagranicznych korespondentów. Burdy i awantury trwały następnie jeszcze na ulicy. Policja zachodnio-berlińska zachowywała się oczywiście „neutralnie”. Jak oświadczył na ingerencję dziennikarzy i zagranicznych jeden z oficerów policji „nie miesza się on do wolnych i wyborów...”
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
